Zapiecek – gastronomia kontra lockdown
Pandemia, która trwa już dwa lata dotknęła każdej sfery życia, a związane z nią lockdowny negatywnie wpłynęły na rozwój gospodarki i biznesu. Jedną z branż, która najmocniej odczuła tę sytuację jest gastronomia, która pomimo zluzowania obostrzeń, do dziś zmaga się z wynikającymi z tego problemami. Część restauracji, barów, kawiarni i tego typu usług, zamknęła swoją działalność, inni wyszli z tego z finansowymi stratami. Na szczęcie wielu restauratorów znalazło sposób na przetrwanie tego okresu. Do nich należy Jacek Kałużny i jego Zapiecek.
To znana nadmorska restauracja, znajdująca się w jednym z najbardziej popularnych kurortów nad Bałtykiem – w Międzyzdrojach. – Podejrzewam że dla każdego restauratora było szokiem to co się w wydarzyło, tym bardziej wizja zamknięcia własnej restauracji. Dla nas również. – wyznaje Jacek Kałużny, właściciel Zapiecka. – Prowadzenie interesu podczas pierwszego lockdownu było bardzo trudne, biorąc pod uwagę że Międzyzdroje to zaledwie 5 tysięcy mieszkańców. Nie ukrywam, że był to wyczyn. Znalazłem na to jednak sposób. Zaczęliśmy dostarczać catering dla pobliskich miejsc budowy hoteli,
co sprawiło że restauracja zaczęła zarabiać na potrzebne koszty. Też jako pierwsi w Międzyzdrojach wprowadziliśmy dostawę bezkontaktową. Klient płacił online, a kurier podstawiał mu zamówienie pod same drzwi. Myślę, że to były najważniejsze czynniki, które wpłynęły na utrzymanie się w tym biznesie.
Lockdown przyniósł też zwolnienia osób z pracy. Niestety, był to jeden z bardziej przykrych skutków tej trudnej sytuacji. Jednak część restauratorów nie poddała się. Personel Zapiecka na tym nie ucierpiał. – Zawsze powtarzam, że najważniejsi w tym biznesie są ludzie. Bez nich nie możemy pracować – podkreśla Jacek Kałużny. – Moim głównym celem było utrzymanie personelu, postanowiliśmy więc na ciągłą pracę podczas lockdownu, po to żeby wszystkim godnie zapłacić.
Zapiecek jest restauracją całoroczną, która nie zamykana się na okresy świąteczne i urlopowe. Goście odwiedzają lokal niezależnie od tego czy jest akurat sezon wakacyjny czy nie, również w zimniejsze miesiące. To jeden z kluczy do sukcesu, którymi dysponuje właściciel Zapiecka,
ale nie tylko. Kolejny to najnowsze rozwiązania, jak na przykład samochody elektryczne, którymi do klientów dostarczane są posiłki. – Mój wybór padł na Renault Twizy.
To mały, zwinny oraz prosty w obsłudze samochód elektryczny. Dowozimy nim już dokładnie 3 lata. Sam w sobie jest super reklamą restauracji. Natomiast same samochody elektryczne towarzyszą mi już dokładnie 5 lat.
Sam jeżdżę takim autem na co dzień. Zakochałem się w ciszy, dynamice i komforcie płynącym z jazdy, dlatego postanowiłem wprowadzić Dowóz Pojazdami Elektrycznymi.
Mówiąc o Zapiecku nie można zapomnieć o tym co jednak jest najważniejsze – o jedzeniu. To restauracja-bistro, która słynie z… powtarzalności i pizzy. – Zależy nam żeby goście ponownie odwiedzający lokal, nie byli zaskoczeni różnicą – wyjaśnia właściciel. – W okresie lockdownu Zapiecek był rzadziej odwiedzany, dlatego zdecydowałem się zastosować zmniejszoną kartę menu i potrawy przygotowywać na bieżąco, żeby mieć pewność, że nie wyrzucę zamówionego produktu do śmieci. W tym czasie dużą popularnością cieszyła się nasza pizza. Zresztą zapotrzebowanie na nią zawsze było spore, niezależnie od okoliczności. Ma swoich stałych fanów. W tym i poprzednim roku kulinarnym numerem jeden, obok oczywiście pizzy, były ryby, czyli to z czym nadmorski klimat kojarzy się najbardziej. My jesteśmy nad morzem, a ludzie przyjeżdżają do nas po prostu zjeść dobrą rybę.




